Hakowanie karabinu. Witamy w SF

Skoro można włamać się na odległość do samochodu, to czemu by nie zrobić tego samego z karabinem snajperskim naszpikowanym elektroniką?

Tydzień temu wspominałem Wam o rewelacyjnym materiale jaki serwis Wired zrobił na temat hakowania samochodów. Dwóch zdolnych programistów włamało się bezprzewodowo do samochodu wykorzystując luki w systemie nawigacji i rozrywki. Obliczali oni jednocześnie, że obecnie po drogach USA jeździ około 471 000 samochodów z systemem Uconnect podatnych na ataki tego typu.

Teraz serwis wraca do tej kwestii, ale w tematyce wojskowej. W XXI wieku jesteśmy w stanie hakować nawet broń. Dwoje badaczy, Runa Sandvik i Michael Auger, zrobiło to z wykorzystaniem danych jakie bezprzewodowo udostępnia kosztujący 13 000 dolarów karabin snajperski TP750. Informacje z lunety broni można odbierać na komputerze lub tablecie. A skoro tak, to można się też do nich włamać.

System automatycznego celowania widoczny na tym filmie produkuje firma TrackingPoint. Zestaw składa się z czujników optycznych w lunecie, przycisku namierzania celu sprzężonego ze zmodyfikowanym spustem i źródła zasilania ukrytego w kolbie broni. Strzelec namierza cel jednym przyciskiem, mierzy w kierunku oznaczonego punktu, ciągnie za spust, a system automatycznego namierzania opóźnia wystrzał do momentu, aż ustawienie broni zapewni idealną celność.

Przerażające do jakiej perfekcji dochodzimy w tworzeniu narzędzi do zabijania innych ludzi. A powyższa reklama „sprzedaje to” jak produkt pokroju nowego tabletu czy komórki.

Teraz czekam już tylko na informacje o włamywaniu się do czołgów i inteligentnych bomb.

Opublikowany przez Szymon Adamus

Szymon Adamus, fan wszystkiego co HD, SD i OK. Widzi martwe piksele i ma cztery pary rąk. W każdej z nich trrzyma pilota.